Czego sport nauczył mnie o zabezpieczeniu rodziny?
Początek wakacji to dla wielu rodzin jeden z najprzyjemniejszych momentów w roku. W kalendarzu pojawia się więcej czasu na wspólne wyjazdy, spacery, rowery czy aktywność na świeżym powietrzu. Dzieci kończą rok szkolny, a dorośli próbują choć na chwilę złapać oddech od codziennych obowiązków. To także czas sportu.
Dla mnie sport, a szczególnie piłka nożna, od zawsze zajmował ważne miejsce w życiu. Lubię rywalizację, emocje i ten moment, kiedy wychodzisz na boisko, a wszystkie sprawy zawodowe schodzą na dalszy plan. Dziś jednak sport daje mi coś więcej niż tylko przyjemność z gry.
Coraz częściej obserwuję, jak sportowego bakcyla łapią moi synowie. Widzę ich zaangażowanie, pierwsze sukcesy, pierwsze porażki i emocje, które towarzyszą każdemu treningowi czy meczowi. I właśnie wtedy coraz częściej wracam myślami do jednej rzeczy… Sport potrafi nauczyć odpowiedzialności lepiej niż niejeden podręcznik.
Sport uczy odpowiedzialności i pokory
Sport rozwija charakter. Uczy systematyczności, cierpliwości i konsekwencji. Pokazuje, że sukces rzadko przychodzi od razu, a osiągnięcie celu wymaga czasu, pracy i zaangażowania. Uczy również radzenia sobie z porażkami. Każdy sportowiec – niezależnie od wieku – prędzej czy później przegrywa mecz, popełnia błąd lub doświadcza rozczarowania. To właśnie wtedy buduje się odporność i umiejętność podnoszenia po niepowodzeniach.
Dlatego cieszę się, że moi synowie odkrywają świat sportu. Nie dlatego, że chciałbym, aby zostali zawodowymi sportowcami. Cieszę się, ponieważ wiem, że sport pomaga kształtować cechy, które przydadzą im się przez całe życie.
Jest jeszcze druga strona sportu
Z wiekiem człowiek zaczyna jednak dostrzegać również drugą stronę aktywności fizycznej. Ryzyko. Kiedy mamy dwadzieścia lat, rzadko myślimy o konsekwencjach. Wychodzimy na boisko przekonani, że wszystko będzie dobrze. Dopiero później zaczynamy rozumieć, że czasem wystarczy jeden nieostrożny ruch, źle postawiona noga albo zwykły pech, aby plany na najbliższe tygodnie czy miesiące trzeba było napisać od nowa.
Kontuzje są częścią sportu. Dotyczą zarówno zawodowców, jak i amatorów. Nagle okazuje się, że zamiast kolejnego treningu czeka nas rehabilitacja, przerwa w aktywności lub konieczność zmiany planów zawodowych i rodzinnych.
To właśnie sport nauczył mnie czegoś bardzo ważnego. Nie wszystko jesteśmy w stanie przewidzieć.
W życiu, jak w sporcie.
Ta sama zasada działa również poza sportem. Większość z nas ma swoje plany. Budujemy kariery zawodowe, rozwijamy firmy, wychowujemy dzieci, kupujemy mieszkania i myślimy o przyszłości naszych rodzin. Realizujemy marzenia i wyznaczamy kolejne cele. Naturalnie zakładamy, że wszystko będzie przebiegało zgodnie z naszym scenariuszem. Problem polega na tym, że życie nie zawsze konsultuje z nami swoje plany.
Właśnie dlatego temat zabezpieczenia życia i zdrowia jest mi tak bliski. Nie dlatego, że zajmuję się tym zawodowo. Raczej dlatego, że przez lata spotkałem wielu ludzi, którym jedno nieprzewidziane wydarzenie zmieniło rzeczywistość bardziej, niż mogliby przypuszczać. Czasami była to choroba. Czasami wypadek. Czasami sytuacja, której nikt wcześniej nie brał pod uwagę.
Za każdym razem powtarzał się jednak ten sam mechanizm. Największym problemem nie było samo zdarzenie. Największym problemem był brak przygotowania na jego konsekwencje.
Dlaczego warto zabezpieczyć rodzinę finansowo?
Kiedy rozmawiam z klientami o ubezpieczeniu na życie czy zabezpieczeniu zdrowia, bardzo rzadko rozmawiamy wyłącznie o samej polisie. Znacznie częściej rozmawiamy o rodzinie. O dzieciach. O odpowiedzialności. O tym, co stanie się z najbliższymi, jeśli życie napisze inny scenariusz niż ten, który dzisiaj wydaje się najbardziej prawdopodobny.
Tak naprawdę nie chodzi o dokument, składkę czy zakres ochrony. Chodzi o poczucie bezpieczeństwa. O świadomość, że jeśli wydarzy się coś nieprzewidzianego, najbliżsi nie zostaną sami z problemami finansowymi, organizacyjnymi czy życiowymi.
Być może właśnie dlatego sport i moja praca mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać. W obu przypadkach nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego. Możemy jednak przygotować się na różne warianty wydarzeń i zadbać o to, aby nawet trudniejszy moment nie przekreślił tego, co budowaliśmy przez lata.
Właśnie dlatego tak ważne jest, aby od czasu do czasu spojrzeć na swoje plany z szerszej perspektywy. Nie tylko przez pryzmat tego, co chcemy osiągnąć, ale również tego, co chcemy chronić. Bo bezpieczeństwo finansowe rodziny nie buduje się wtedy, gdy pojawia się problem. Buduje się je dużo wcześniej. W spokojnych momentach, kiedy możemy podejmować decyzje świadomie i bez presji.
Tak samo jak w sporcie — najlepsze rezultaty daje nie reagowanie na kryzys, ale odpowiednie przygotowanie się na to, że może się on kiedyś pojawić.
Wakacje to dobry moment, żeby się zatrzymać.
Dlatego zachęcam, aby wakacje potraktować nie tylko jako czas odpoczynku, ale również jako okazję do krótkiej refleksji.
- Czy moja rodzina byłaby bezpieczna finansowo, gdyby wydarzyło się coś nieprzewidzianego?
- Czy posiadane przeze mnie rozwiązania rzeczywiście odpowiadają mojej obecnej sytuacji życiowej?
- Czy wraz ze zmianami w życiu zmienia się również moje zabezpieczenie?
To pytania, które warto sobie zadać.